Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
29 postów 1949 komentarzy

Prawda jest gwarancją wolności

20-lecie filmu „Titanic” Jamesa Camerona

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„Titanic” – film fabularny produkcji amerykańskiej z 1997 roku, oparty na historycznym wydarzeniu – zatonięciu „Titanica” w 1912 roku. Zdobył jedenaście Oscarów (Nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej), w tym za najlepszy film.

19 grudnia 1997 roku miał premierę film Jamesa Camerona — „Titanic”
 
„Titanic” jest drugi na liście najbardziej kasowych filmów w historii kina. Jako pierwszy przekroczył barierę 1 mld USD przychodów (w sumie ponad 2,0 mld USD). Został wyreżyserowany na podstawie własnego scenariusza przez Kanadyjczyka Jamesa Camerona. Produkcją zajęły się studia filmowe „20th Century Fox”, „Paramount Pictures” i „Lightstorm Entertainment”. (Wiki)
 
Tak o swoim filmie mówił James Cameron.
 
 
 
W zbiorowej świadomości tragedia „Titanica” nabrała już niemal mitycznego wymiaru, lecz upływ czasu pozbawił ją ludzkiej twarzy. W naszej kulturze uzyskała status moralnej przypowieści i traktujemy ją częściej jako metaforę używaną w politycznym dowcipie, niż jako autentyczne wydarzenie. Postanowiłem zrobić film, który przywoła to zdarzenie do życia, nada mu ludzki wymiar; nie chciałem robić udramatyzowanego dokumentu, lecz doświadczyć prawdziwej, żywej historii. Chciałem umieścić widzów na tym statku, w jego ostatnich godzinach, by mogli przeżyć tę tragedię w całej jej okrutnej i fascynującej chwale.
 
Największym wyzwaniem przy pisaniu scenariusza na temat, o którym tyle się mówi jest właśnie to, że historia jest tak dobrze znana. Co nowego można jeszcze powiedzieć? Czułem, że jedynym obszarem, który nie został spenetrowany w poprzednich filmach, był obszar serca. Chciałem, by widzowie płakali nad „Titanikiem”. Co oznacza, że muszą płakać nad ludźmi na tym statku, a to z kolei oznacza płacz nad każdą ludzką duszą w godzinie jej przedwczesnej śmierci. Jednakże śmierć 1500 osób jest zbyt abstrakcyjna, by nasze serca mogły ją objąć, choć nasz umysł z łatwością wyobraża sobie taką liczbę.
 
Aby w pełni doświadczyć tragedii „Titanica” i by pojąć go w ludzkich kategoriach, wydawało mi się konieczne stworzenie takiego emocjonalnego piorunochronu dla widzów — danie im pary głównych bohaterów, na których będzie im zależało, a potem zabranie tych bohaterów do piekieł.
 
Rose i Jack narodzili się z tej potrzeby i historia „Titanica” stała się ich historią. Wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że mój film musi być — po pierwsze i po głównie — historią miłosną. […]
 
 
Historia „Titanica” i jego losu zdała mi się wspaniałym płótnem, na którym można namalować historię miłości, ukazując przy tym całe przebogate spektrum ludzkich emocji. Największa miłość może być mierzona jedynie wielkością największej przeszkody, największego poświęcenia. „Titanic” z całym swoim potwornym majestatem dostarcza takiej możliwości, jak żadne inne wydarzenie historyczne. […]
 
Ale jeśli my, widownia potrafimy zakochać się w Jacku i Rose, tak jak oni zakochują się w sobie nawzajem, to przechodzimy od obserwowania ich do patrzenia im przez ramię, do widzenia ich oczyma tego, jak oni przeżywają jedną z najokropniejszych nocy dwudziestego wieku. I wtedy film zatacza pełne koło, od bycia filmem o „Titanicu”, poprzez bycie historią miłości, która przypadkiem przytrafiła się akurat na „Titanicu” i z powrotem — do pokazania emocjonalnej prawdy o samym „Titanicu”. Czując lęk, stratę, ból, rozpacz Jacka i Rose, w końcu rozumiemy też uczucia wszystkich 1500 pasażerów.
 
 
 
Ostatnim składnikiem, który zdecydowalem się wpleść w fabułę, aby uczynić historię bardziej aktualną i zrozumiałą, był wątek współczesny ze starą Rose jako osobą snującą opowieść. Pomyślałem, że użycie jej pamięci jako „drzwi”, przez ktore przechodzimy, by znaleźć się na statku, doda całej historii autentyzmu i wagi. Posłużenie się opowieścią pozwoliło też porównać statek z dni jego świetności z wrakiem leżącym w głębinach… umożliwoło filmowe przejście od wiecznej nocy do słonecznego blasku i z powrotem.
 
 
 
W pewnym momencie uderzyło to we mnie jak piorum… „Titanic” nie jest mitem. Nie tylko istniał… on wciąż istnieje. Leży na morskim dnie, cztery kilometry w głąb od miejsca, gdzie uderzył w górę lodową tyle lat temu […] Od momentu, kiedy w mojej głowie pojawiła się ta myśl, wiedziałem nie tylko, że muszę zrobić ten film, ale muszę sfilmować prawdziwy statek… jakimś sposobem.
 
 
 
Powyższe słowa pochodzą z przedmowy książki albumowej „Titanic Jamesa Camerona”. Przedmowa: James Cameron, tekst: Ed W. Marsh, fotografie: Douglas Kirkland.
 

 
Przedmowa 
Prolog str. 1 
Serce oceanu str. 2 – 11 
Trzy miliony nitów str. 12 – 41 
10 kwietnia 1912 roku str. 42 – 61 
Niezatapialny str. 62 – 71 
Na górnych i dolnych pokładach str. 72 – 117 
15 kwietnia 1952 roku str. 118 – 145 
Digital Domain str. 146 – 157 
Ocalcie jedno życie str. 158 – 171 
Epilog str. 172 – 173 
Podziękowania str. 174 – 178 
 
Ten album opowiada o kręceniu filmu. Zagadnienia z tym związane są przedstawiane wyczerpująco, pełno w nim zdjęć (wiele na dwie strony). 
 

Ten post miał się ukazać 19 grudnia, lecz nie zapisałam ustawień, aby tak było. Huraganowy wiatr zerwał kable i nie było połączenia z Internetem.

KOMENTARZE

  • Szkoda że autor książki nie napisał, jak to...
    J.P. Morgan wymyślił ten szwindel z dwoma bliźniaczymi statkami a
    reżyser "Titanica" przynajmiej nie nawiązał w tym filmie, do tej podmianki statków, która kosztem życia 1,5tyś ludzi, miała dać J.P. Morganowi odszkodowanie za uszkodzony statek.
  • @Jan Paweł 18:13:48
    A ten cały J.P. Morgan, pewnie, jak podobno "nasz" Piłsudski...
    dowiedział się w swojej godzinie agonii, gdzie będzie jego miejsce, gdy przyszły go oskarżać demony potępionych dusz, które w godzinie śmierci były w grzechu ciężkim...
    Za te parę groszy (nawet gdy były to miliony dolarów), nababrał sobie w papierach ten J.P. Morgan, na... wieczność.
  • @Jan Paweł 18:26:27
    JP Morgan — właściciel "Titanica" był co najmiej kontrowersyjną postacią w biznesie. Jego wrogiem był między innymi senator Smith, który przewodniczył senackiej komisji (USA) badającej tę katastrofę. "Titanic" kosztował w tamtych czasach 8 mln $. Ubezpieczenie statku wynosiło 5 mln $. Natomiast cena statku wraz z wyposażeniem, ładunkiem, osobistymi rzeczami pasażerów, pocztą wraz z czekami oceniono na 15 mln $. Czyli strata dla Morgana byłaby dotkliwa, bo wynosiłaby 10 mln $. Jego majątek szacowano na 180 mln $.

    Ten temat zamiany statków często się przejawia. "Titanic" i "Olympic" były siostrzanymi statkami, lecz nie były identyczne. Moment zamiany to nie byłoby kilka godzin, lecz tygodnie pracy. Musiałoby w tym przedsięwzięciu uczestniczyć kilkast lub więcej ludzi. Biorąc czas i ilość osób jest to niewykonalne, aby mogła być zachowana tajemnica tej zamiany. Dwie komisje badające tę katastrofę zaraz po zatonięciu statku nie zajmowały się taką alternatywą. A przecież to była katastrofa, która wstrząsnęła całym światem.
  • @leoparda 19:16:03
    https://www.titanicswitch.com/images/Titanic_insurance.jpg

    Części wyposażenia "Olympica" sprzedawanego na aukcjach po jego zezłomowaniu. Jego numer fabryczny to 400, "Titanic" miał 401.

    https://www.titanicswitch.com/images/400_01.jpg

    https://www.titanicswitch.com/images/400_02.jpg

    https://www.titanicswitch.com/images/400_03.jpg

    Na stronie: https://www.titanicswitch.com/
    wyczerpująco przedstawiano argumenty "przeciw" zamianie statków.
  • Jak gdyby wczoraj...
    Ale ten czas mknie :)


    Prawda nas wyzwoli ... z mitów o katastrofach również

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY