Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
25 postów 1861 komentarzy

Prawda jest gwarancją wolności

Orkiestry na "Titanicu"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kto z nas nie słyszał o orkiestrze z "Titanica"— orkiestrze, która grała aż do samego końca…

Było ich ośmiu. Czworo dwudziestoparolatków i czworo mężczyzn po trzydziestce. Wszyscy zginęli 15 kwietnia 1912 roku.

Orkiestra Titanica †. Od lewego górnego rogu

(zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara):

 George Krins, altówka;

kapelmistrz i pierwszy skrzypek Wallace  Hartley;

 Roger Birox, wiolonczela;

  J.W.Woodward, wiolonczela;

 John Law Hume, drugie skrzypce;

 Fred Clark, wiolonczela;

 Theodore Brailey, fortepian;

 w śodku Percy C. Taylor, fortepian.  

 

 

Myślałam, że będzie to krótka notka przybliżająca muzyków z tej orkiestry. Okazało się, że ten temat jest bardziej złożony. Nie ma dokumentów dotyczących tej sprawy, są za to zeznania ocalałych pasażerów i członków załogi. A te nie są jednoznaczne.

Na "Titanicu" nie grała jedna orkiestra, ale dwie. Były to małe zespoły orkiestrowe: kwintet i trio. Podobno jeden raz zagrały razem, w ową pamiętną noc.

Muzyków na statki zatrudniała agencja braci Black (CW & FN Black) z Liverpool'u. Płynąc "Titanikiem" byli pasażerami drugiej klasy. Orkiestra, której szefował Wallace Hartley grała w składzie:

Kwintet pod dyrekcją Hartley'a:

Wallace Hartley — 33 lata — pochodził z Colne, Lancashire — Anglia. Kapelmistrz, skrzypek

Theodore Ronald Brailey — 24 lata pochodził z Londynu — Anglia. Pianista

John Frederick Preston Clarke — 30 lat — pochodził z Liverpoolu, Merseyside — Anglia. Basista

Percy Cornelius Taylor — 32 lata pochodził z Londynu — Anglia. Wiolonczelista

John Wesley Woodward — 32 lata pochodził z Oxfordu — Anglia. Wiolonczelista

Przeczytałam, że skład zespołu wymienia się według grających instrumentów. Czyli kwintet składałby się z:

skrzypiec — Wallace Hartley

altówki — Percy Cornelius Taylor

wiolonczeli — John Wesley Woodward

kontrabasu — John Frederick Preston Clarke

fortepianu — Theodore Ronald Brailey

Trio pod dyrekcją Hume'a:

John Law Hume — 21 lat — pochodził z Dumfries — Szkocja. Skrzypek

Roger Marie Bricoux — 20 lat — pochodził z Cosne-sur-Loire — Francja. Wiolonczelista

Georges Alexandre Krins — 23 lata pochodził z Spa — Belgia. Skrzypek

Orkiestra na "RMS Titanic" miała umilać gościom pobyt na statku, przygrywała pasażerom w różnych pomieszczeniach. W 1912 roku w muzyce królowała wiedeńska operetka, angielska komedia muzyczna oraz amerykańska muzyka synkopowa.

Były to czasy muzyki Franciszka Lehara (twórcy operetek "Wesoła wdowka", "Hrabia Luksemburga", "Cygańska miłość"), Oscara Strausa (twórcy operetek "Czar walca", "Czekoladowy żołnierzyk").

Przeboje takie jak: "The country girl", "Our miss Gibbs", "The quaker girl", "Miss Hook of Holland", "San Toy" nie zostały zupełnie zapomniane. Orkiestra była jedynym źródłem muzyki w tamtych czasach. Wszystkie orkiestry  wykonywały wyżej wymienioną muzykę. Amerykańska muzyka synkopowa (ragtime) była zwiastunem nowej epoki i cieszyła się wielką popularnością wśród młodzieży.

Szef orkiestry na "Titanicu" — Wallace Hartley w czasach młodości grał w hotelowych orkiestrach, później z zespołami operowymi. Następnie podjął pracę na morzu, grał w orkiestrze słynnego transatlantyku — "Mauretanii", wielokrotnej zdobywczyni "Błękitnej Wstęgi Atlantyki".Orkietra pod przewodnictwem Harley'a była uważana za najlepszą "pływającą orkiestrę". Koncertowała w różnych miejscach na "Titanicu". Dzieliła się ona na dwa zespoły: kwintet pod batutą Hartleya grał w porze podwieczorku, po kolacji, w czasie niedzielnego nabożeństwa. Trio występowało w salonie przed "Cafe Parisien" oraz w restauracji a la carte na podkładzie B.

Jeden raz zagrali w pełnym składzie ośmiu osób, tej ostatniej nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku. Wydarzenie to podobno jest mitem, który wykreowała ówczesna prasa. Jednak podobno słyszano orkiestrę w różnych miejscach na statku. Nie ma żadnych dokumentów, są jedynie zeznania ocalałych pasażerów, członków załogi. Czy to możliwe, aby orkiestra się przemieszczała na tonącym statku? Moim zdaniem nie. Titanic miał 269 metrów długości, a orkiestrę słyszano też w części rufowej. Muzycy musieliby ze sobą zabrać instrumenty i nuty. A to byłoby raczej niewykonalne. Natomiast jest możliwe, że grali w dwóch zespołach, nie razem.

Pół godziny po zderzeniu kwintet Hartley'a zaczął grać przeważnie synkopowe utwory w recepcji pierwszej klasy. Zgromadziło się tam wiele osób. W czasie obrad komisji ds. zatonięcia "Titanica" podkreślano, że ten koncert orkiestry był bardzo istotny w przywróceniu i utrzymaniu morale pasażerów.

Orkiestra w ratunkowych kamizelkach wyszła na pokład łodziowy i zajęła miejsce przy zejściu do wielkiej klatki schodowej. Zaczęła grać wesołą synkopową muzykę i grała ją do samego końca. Gdy woda zaczęła podpływać do miejsca, gdzie stali muzycy zagrali hymn "Jesień". Tak to opisywano. Czy naprawdę tak było? "Titanic" tonął prawie trzy godziny, zespół zaczął grać niedługo po uderzeniu przez statek w górę lodową. Czyli muzycy musieli grać na pokładzie bez przerwy ponad dwie godziny. A było bardzo zimno, blisko zera stopnia Celsjusza. Muzycy nie mogliby w takiej temperaturze grać przez tyle czasu, instrumenty też by szwankowały. Poza tym muzycy nie byliby w stanie dojrzeć na pokładzie nut, bowiem noc była bezksiężycowa. Zrobiono doświadczenie czy był możliwy taki koncert orkiestry na pokładzie. Zespół zagrał na pokładzie statku "Balmoral", który wypłynął trasą przemierzaną przez "Titanica" w 100-lecie jego katastrofy. Okazało się to niewykonalne. Gdzie w takim razie grał kwintet Hartley'a? Prawdopodobnie koło Wielkiej Klatki Schodowej pierwszej klasy. Był tam zamontowany fortepian, a sala klatki schodowej z jej wklęsłą kopułą (miała dwie warstwy) mogła działać jak pudło rezonansowe — czyli wzmacniała dźwięki instrumentów.

Margaret Brown tak opisała swoje wrażenia muzyki kwintetu z szalupy ratunkowej:

"Przez cały czas podczas wiosłowania staliśmy w obliczu burty statku. W tym czasie pokłady E i C były całkowicie zanurzone, a muzyka stała się słabsza, jakby instrumenty były napełniane wodą ... "

Rebeka Maxner (muzyk, kompozytor, autorka książek i blogu na temat muzyki na "Titanicu") pisze, że gdy przeczytała powyższy cytat doszła do wniosku, że gdy statek wypełniał się woda, a wielkie schody wraz z nim to obszar rezonansowy, stopniowo się kurczył. Dlatego moc dźwięku wydobywanego stawała się słabsza, a nawet jakość dźwięku zmieniała się, gdy woda wzrosła do góry. Muzyka dosłownie brzmiała jak "napełniania wodą".

Przed laty jeden z przyjaciół kapelmistrza Hartley'a zapytał go, co by zrobił, gdyby znalazł się na pokładzie tonącego statku. Odpowiedział, że zebrałby swoich muzyków i zaczął grać. Kwintet grał codziennie 6 jednogodzinnych koncertów na przemian w pierwszej i w drugiej klasie. .  

Poniżej trochę informacji na temat muzyków jakie udało mi się znaleźć.  

Kwintet

Wallace Hartley urodził się 2 czerwca 1878 roku w Colne w Lancashire w Anglii. Ojciec Hartleya, Albion Hartley, był chórmistrzem i dyrektorem szkoły niedzielnej w niezależnej kaplicy Metodystów w Betel. Rodzina uczestniczyła w prowadzonych przez niego nabożeństwach. Po ukończeniu szkoły, Hartley rozpoczął pracę z "Craven & Union Bank" w Colne. Kiedy jego rodzina przeniosła się do Huddersfield, Hartley dołączył do Huddersfield Philharmonic Orchestra. W 1903 roku opuścił dom, aby przyłączyć się do miejskiej orkiestry w Bridlington, gdzie przebywał przez sześć lat. Został jej koncertmistrzem. Nauczył się grać na skrzypcach i jako kilkunastolatek został koncertmistrzem miejskiej orkiestry w Bridlington. Mając 21 lat pierwszy raz wypłynął w morze na statku "Lucania", należącym do kompanii "Cunard". Potem grał także drugie skrzypce na "Lusitanii", by w październiku 1910 roku dostać awans na szefa zespołu na "Mauretanii". Był to wówczas nie tylko flagowy liniowiec firmy, ale także najbardziej luksusowy statek pasażerski świata. Był też najszybszy. Błękitną Wstęgę Atlantyku – nagrodę dla statku, który najszybciej pokona dystans między Europą i Ameryką – miał tylko dla siebie przez całe dwadzieścia lat.

Ciało Hartley'a zostało odzyskane przez "CS Mackay-Bennett" , statku do naprawy kabla należącego do spółki handlowej "Cable", zarejestrowanej w Londynie.

Ciało szefa orkiestry wyłowiono dwa tygodnie po tragedii. Wciąż miał na sobie zielony strój koncertowy i mocno przywiązany do siebie skrzypcowy futerał. Ponadto znaleziono przy nim złote pióro z grawerunkiem W.H.H., pierścień z brylantem, srebrną papierośnicę i srebrne pudełko na zapałki z dedykacją „Dla W.H.H. od pracowników Collingson. Leeds”, listy, telegram, plakietkę „Bandmaster Titanic”, niklowany zegarek, złoty łańcuszek, złotą cygaretkę, nożyczki i 16 centów w monetach. Jego uroczysty pogrzeb 18 maja 1912 roku zgromadził ponad 30 000 ludzi, którzy w uroczystej procesji odprowadzili trumnę na niewielki cmentarz w rodzinnym Colne. Przy grobie orkiestra zagrała protestancki hymn "Być bliżej Ciebie chcę". Podobno był on ostatnim utworem, który zespół wykonał tamtej dramatycznej nocy na morzu. Jak było naprawdę, do końca jednak nie wiadomo.

 

Pomnik W. Hartley na cmentarzu w Colne

 

Theodore Ronald Brailey  był angielskim pianistą na "RMS Titanic". Theodore Ronald Brailey, urodził się w dniu 25 października 1887 w Walthamstow (Greater London), był synem Williama "Ronald" Brailey, znanej postaci spirytualizmu w tym czasie. Studiował grę na fortepianie w szkole, a jednym z jego pierwszych zadań było granie na fortepianie w miejscowym hotelu. W 1902 roku zaciągnął się na 12 lat do pułku Królewskich Strzelców Lancashire, w którym służył jako muzyk. Stacjonował na Barbados, ale zrezygnował przedwcześnie w 1907 roku. Po powrocie do Anglii zamieszkał w Londynie . W 1911 roku zaciągnął się, grając najpierw na "RMS Saxoni"a , później na parowiec "RMS Carpathia" w 1912 roku, gdzie spotkał się z francuskim wiolonczelistą Rogerem Marie Bricoux. Później dołączył do "White Star Line", aby służyć na "RMS Titanic". Wszedł na pokład "Titanica" w środę 10 kwietnia 1912 w Southampton w Wielkiej Brytanii. Brailey miał 24 lat, gdy zginął. Jego ciało nigdy nie zostało odnalezione.

John Frederick Preston Clarkeurodzony w Chorlton w Manchesterze w Anglii, 28 lipca 1883 r. Był wcześniej członkiem orkiestry "Teatru Argyle Theatre of Varieties, Birkenhead" i grał również w "Liverpool Philharmonic". Jego ciało zostało odnalezione i pochowano go na cmentarzu Mount Olivet w Halifax 8 maja 1912 roku. 


John Wesley Woodward. Uzdolniony wiolonczelista, absolwent Królewskiej Akademii Muzycznej. Usługi Woodwarda były bardzo poszukiwane jako członka zespołu, solisty i nauczyciela. Po raz pierwszy osiągnął sławę, kiedy przeniósł się do Dorset i został członkiem Orkiestry Miejskiej w Eastbourne. Później grał w "Von Leer Orchestra" w hotelu Grand w Eastbourne, a później w orkiestrze księcia Devonshire.Jego pasją była mechanika. Konstruował silniki i inne urządzenia mechaniczne.To właśnie ta pasja skłoniła go pracy w morskiej orkiestrze. Zimowe miesiące 1911 roku spędził na pokładzie "Caronii". Pływał później na "Olympicu". Był na nim w czasie kolizji statku z "HMS Hawke" we wrześniu 1911 roku.

Percy Cornelius Taylor. Urodził się w Hackney, w Londynie, w Anglii 20 marca 1872 r. Był wiolonczelistą. W 1906 roku ożenił się. Nie znalazłam więcej informacji na jego temat.

Trio 

Restauracje "La Carte" i "Cafe Parisien" nie należały do armatora Titanica. Ich dyrektor  Luigi Gatti, zatrudnił personel restauracji, w tym kelnerów. Kucharze byli Francuzami. Firma "CW & FN Black", rekrutująca muzyków starała się zatrudnić muzyków z kontynentalnej Europy. Te dwie restauracje w pierwszej klasie były niezwykle ekskluzywne, nawet jak na tamte czasy. Muzycy tam zatrudnieni musieli być wyjątkowo utalentowani. Grali przed najbogatszymi klientami na statku. Poza tym grali w pokoju recepcyjnym pierwszej klasy

Roger Marie Bricoux był jedynym francuskim muzykiem — wiolonczelistą na "RMS Titanic". Urodził się w dniu 1 czerwca 1891 w Cosne-sur-Loire , we Francji. Jego ojciec byl muzykiem. Gdy byl małym chłopcem jego rodzina przeniosła się od Monako. Kształcił się we Włoszech, kontynuował studia w Paryskim Konserwatorium. W tym czasie zdobył pierwszą nagrodę Konserwatorium Bolońskiego. Po ukończeniu studiów w Konserwatorium Paryskim, przeniósł się do Anglii w 1910 roku aby dołączyć do orkiestry w Grand Central Hotelu w Leeds . Pod koniec 1911 roku przeniósł się do Lille i grał w różnych miejscach w całym mieście. Przed dołączeniem do "Titanica", Bricoux i pianista Teodor Ronald Brailey służył razem na parowcu "RMS Carpathia".

John Law Hume ('Jock' / 'Johnny') urodził się 9 sierpnia 1890 roku w Dumfries w Szkocji. Jego ojciec, Andrew Sr., był nauczycielem muzyki i uczył Johna grać na banjo, a następnie na skrzypcach, gdy miał 5 lat. Ukończył szkołę w 1904 roku i przez jakiś czas pracował jako urzędnik. Później zaczął pracować na statkach jako skrzypek. Pracował na kilku statkach linii "Cunard". Kapitanowie chętnie zatrudniali go na swoich statkach, bowiem był niezwykle komunikatywny. To przysporzyło mu wielu przyjaciół, którzy zaczęli go nazywać "Happy Jock Hume". Kierował zespołem.

Georges Alexandre Krins urodził się 18 marca 1889 w Paryżu, we Francji. Jego rodzina pochodziła z Belgii, a wkrótce po jego urodzeniu przenieśli tam do miasta Spa. Studiował w "Academie de Musique de Spa", następnie przeniósł się do "Conservatoire Royal de Musique" w Liege, w Belgii, gdzie studiował od 30 października 1902 aż do 1908 roku. W 1908 roku zdobył tam pierwszą nagrodę w konkurskie skrzypcowym.

Jako młody człowiek chciał iść do wojska, jednak jego rodzice mieli względem niego inne plany. Zaczął pracować w sklepie swojego ojca i grał w "La Grande Symphonie, Spa". W 1910 roku przeniósł się do Paryża, aby być pierwszym skrzypkiem w ""Le Trianon Lyrique. Później przeniósł się do Londynu, gdzie grał przez dwa lata w hotelu "Ritz" do marca 1912. Krins miał 23 lata, gdy zginął. Jego ciało nigdy nie zostało odnalezione.

Jaką ostatnią melodię grano na "Titanicu"?

Czy to był protestancki hymn "Być bliżej Ciebie chcę"? Zdania na ten temat są podzielone. Pasażerowie w łodziach ratunkowych tak twierdzili, ale byli dość daleko od statku, a statek się zanurzał, rozpadał — był niesamowity hałas. Jaką melodię jako ostatnią grała orkiestra na "Titanicu"?

Świadkowie wymieniali trzy melodie:

— protestancki hymn "Nearer, My God, to Thee" (Być bliżej Ciebie chcę)

https://www.youtube.com/watch?v=mCEfqj9pDAI&index=24&list=RDg73kOrhAai4

— protestancki hymn "Atumn" (Jesień)

https://www.youtube.com/watch?v=nsXNjm6LsA4

— walc "Songe d'Automne" (Jesienna piosenka)

https://www.youtube.com/watch?v=g73kOrhAai4

Najczęściej mówiło się, że był to protestancki hymn "Nearer, My God, to Thee" (Być bliżej Ciebie chcę). Tylko czy tak było? Pod poniższym linkiem jest post, w którym Rebeka Maxner (muzyk i kompozytor) przedstawia szczegółową analizę na ten temat.

http://titanicpiano.blogspot.com/2012/02/part-vii-titanics-final-number.html

Czy sprawa orkiestry kiedykolwiek się wyjaśni? Według mnie chyba nie. Wiemy, że orkiestra grała  po katastrofie, a kwintet Hartley'a do samego końca. Czy dołączyli do niego pozostali muzycy z Trio? Wiemy, że wszyscy zginęli. Ciała członków orkiestry: John Law Hume, Wallace Hartley, John Fredrick Preston Clark zostały wyłowione i zidentyfikowane i pochowane na cmentarzu w Halifaxie, i w Anglii (Hartley).

Bohaterscy muzycy z "Titanica" przeszli do legendy. Byli na posterunku, zostali na nim aż do końca. A to, czy byli wszyscy, czy tylko jeden zespół to nie jest takie ważne.
 

Pomnik ku czci muzyków z RMS Titanic, Suthampton, Anglia

Ciekawostka: Na "Titanicu" wszystko miało być najwyższej klasy. Było na nim pięć fortepianów marki Steinway.

http://www.steinway.com/news/articles/rms-titanic-five-steinway-pianos-for-the-ages/#

A taką muzykę grano na "Titanicu". Orkiestry miały dla pasażerów ponad 300 pozycji do wyboru.

https://www.youtube.com/watch?v=-SYavuFC4Mo

https://www.youtube.com/watch?v=P55cbhU0Px8

https://www.youtube.com/watch?v=3774QgESZek

https://www.youtube.com/watch?v=NRCJEnw67K4

https://www.youtube.com/watch?v=brGld0LD7qE

 

Bibliografia:

http://titanicpiano.blogspot.ca/

https://www.encyclopedia-titanica.org/

Geoffrey Marcus ― Dziewicza podróż, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1974

D.A. Butler ― Niezatapialny. Pełna historia RMS Titanic, Wydawnictwo Magnum 1998

W. Lord — Titanic. Pamiętna noc, Agora, Wydawnictwo książkowe 2016

Zapisz

Zapisz

KOMENTARZE

  • @ Autorka
    https://www.youtube.com/watch?v=-23cYHrdoU8

    Ta "orkiestra" ciągle gra - raz lepiej, raz gorzej, ale jednak ;-)

    A ja jestem zdania, że jednak chodziło o FED i to nie Titanic.
    No ale....

    Bez litości - 5 gwiazdek :-)
  • No i dopłynęli do... Londyna ;-)
    https://www.youtube.com/watch?v=0Ce6wp0qW80
  • @ Autorka
    No i przy okazji widać ile znaczą banki - w "Lądku" akurat to PKO zorganizował koncert :-)

    No dobra, znów piję do FED...
  • @Jasiek 21:08:43
    Masz rację. Tam nadal gra orkiestra.
    Właśnie tak tworzą się legendy, kiedy nawet fakty nie są faktami. Jednak tak tworzy się magia i ta magia otacza ten statek.
    Dzięki *
  • @Jasiek 21:58:01
    Może miał w tym swój interes :)
  • @leoparda 23:34:08
    "Może miał w tym swój interes :)"

    Kurcze blade, trochę się źle wysłowiłem. Bank z pewnością interes miał i jakoś PKO mnie jeszcze nie drażni tak jak banki zagraniczne, chociaż i oni pewnie przy "frankach" nieźle namącili.

    Chodzi mi bardziej jednak o to, że jak oglądamy jakieś wydarzenia - ostatnio sportowe - to możemy się cieszyć, że wygrywają Polacy, ale niestety - na koszulkach, reklamach oglądamy już nazwy zagranicznych koncernów... załamka - możemy się oczywiście cieszyć, ale ślepym na to być już nie wypada.

    Ciekawe co by było, gdyby nagle to wszystko co w Polsce jest obce znacjonalizowano i zamknięto granice dla przelewów, przestano by spłacać długi i ogłoszono, żeby się wszyscy od Polski odwalili, no chyba, że nam szkopy i spadkobierczyni ZSRR ;-) powypłacają odszkodowania. Niech sobie wierzyciele cisną ich... ach, rozmarzyłem się.

    Ale wracając do "Ticanica" czy to nie dziwne, że LP śpiewał taką piosenkę? Może firma ubezpieczeniowa zapłaciła za pomoc przy nie wydobywaniu wraku z sobie znanych przyczyn?
    Do Stanów jeździli, były próby przeróbki ich na następców sławnego, Stingowego The Police, a w USA jest FED... coś za coś. Pośpiewacie to my wam zrobimy karierę... Może się nie zgodzili i z kariery międzynarodowej nici, chociaż utwory po angielsku też były.
    Aż nie wiem co myśleć :-(
  • @Jasiek 07:59:29
    Czemu LP śpiewał taką piosenkę? Powstała w 1988 roku. Bob Ballard odkrył "Titanica" w 1985 roku. Nie zabrał z wraku żadnego przemiotu, traktował wrak jako wielką mogiłę. Podobno nawet, gdyby chciał to zrobić to i tak by to nic nie dało, bowiem jego ekspedycja zajmowała się odszukiwaniem okrętu podwodnego, a szukała "Titanica" dodatkowo. Dlatego, gdyby Ballard zabrał choćby jeden przedmiot z wraku to nie uznano by go za właściciela statku.

    "W 1987 r. francusko-amerykańska ekspedycja zaczęła operację ratowania wraku Titanica, wydobywając z niego ok. 1800 przedmiotów, które zostały przewiezione do Francji. Następnie amerykańscy uczestnicy ekspedycji założyli przedsiębiorstwo Premier Exhibitions Inc., przekształcone w końcu w RMS Titanic Inc. W latach 1987-2004 wydobyto z wraku ponad 5500 przedmiotów i części wyposażenia, używając w tym celu m.in. zdalnie sterowanych urządzeń mechanicznych. W 1998 r. wydobyto ważący 17 ton fragment kadłuba. W 1994 r. RMS Titanic Inc. uzyskało wyrokiem amerykańskiego sądu prawa własności i komercyjnej eksploatacji wraku. Decyzja ta została potwierdzona kolejnym wyrokiem amerykańskiego sądu w roku 2006." (Wiki)

    Może dlatego napisano tę piosenkę. Była sprzeciwem wobec tych działań.
  • @leoparda 09:38:37
    "... a statek się rozpadał." Gdzieś niedawno czytałam, że na Titanicu, w maszynowni był pożar i mocno osłabił jedną z burt. Tak, że gdy statek cumował w porcie przed wyjściem w ten feralny rejs, to stał do nabrzeża zdrową burtą, celowo, by pasażerowie nie zobaczyli tej "szramy" po pożarze na drugiej burcie. To spowodowało szybkie rozpadnięcie się statku po kolizji z górą lodową. Sądzę, że ten artykuł jest do odnalezienia w necie.

    Pozdrawiam :)
  • @KOSSOBOR 21:09:22
    Jedenaście ładowni Titanica miało pojem­ność 7812 ton, a udało się załadować na niego 1910 ton węgla. Dzienne jego zużycie przez statek wynosiło 650 ton, taki zapas wystarczał tylko na trzy dni rejsu. Bunkrowanie węgla postanowiono dokończyć w Southampton. Ładownie były oddzielone od siebie gro­dziami wodoszczelnymi. W ładowni numer dziesięć było około 172 ton węgla, który zaczął się tlić najpierw od strony sterburty… Pożar ugaszono w trakcie rejsu. To wszystko się działo przez strajk górników.
    Należałoby sprawdzić wytrzymałościowo tę teorię. Wtedy okaże się, czy jest ona prawdziwa. Pzdr :)))
  • @leoparda 22:58:17
    Mam inną, równie zasadną teoryję, za przykładem Hanny Kunickiej:

    gdyby nie smyczki, a orkiestra dęta + żagle, dopłynęliby...

    https://www.youtube.com/watch?v=vK2oIrhNBKs

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY