Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
26 postów 1866 komentarzy

Prawda jest gwarancją wolności

104. rocznica zatonięcia "RMS Titanic"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dlaczego katastrofa "Titanica" była i jest najbardziej znaną katastrofą wszech czasów? Wydaje mi się, że złożyły się na to jej dramatyzm i długość jej trwania.

Początek XX wieku. Atlantyk przemierzały liniowce, a było ich wiele, bardzo wiele. Na ich czele znajdowała się sławna "Mauretania", zdobywczyni "Błękitnej wstęgi Atlantyku". Rywalizowały  ze sobą dwie największe linie oceaniczne – "Cunard", do którego należała "Mauretania" i "White Star Line". Co należało zrobić, aby pokonać "Cunarda"? Trzeba było wybudować większe i bardziej luksusowe statki. Tak pojawił się w "White Star Line" pomysł budowy statków klasy olimpijskiej. Miały to być trzy siostrzane statki o nazwach również olimpijskich: "Olympic", "Titanic", "Gigantic". W 1911 roku pierwszy z nich wyruszył na morze. Był to "Olympic". Nie mógł on prześcignąć "Mauretanii" pod względem szybkości, ale prześcignął ją swoją wielkością – był największym statkiem świata, no i najbardziej luksusowym.

W 1909 roku ruszyła budowa następnego olimpijskiego statku – "Titanica". Budowała go również stocznia "Harland & Wolff" w Belfaście. Nowy statek był trochę większy od "Olympica". Dokonano w nim zmian, najważniejsza z nich to przykrycie jednego z pokładów spacerowych zadaszeniem. 2 kwietnia 1912 roku "Titanic" wyruszył z Belfastu, a 3 kwietnia przybył do Southampton w Anglii, gdzie został do wypłynięcia.

10 kwietnia 1912 roku wyruszył w swój dziewiczy rejs do Nowego Jorku. Zawinął do portów w Cherbourgu (Francja), Queenstown (obecnie Cobt) w Irlandii, a później przed nim był już tylko Atlantyk. 14 kwietnia 1912 roku przed północą uderzył w górę lodową, a po godzinie drugiej 15 kwietnia 1912 roku zatonął. Życie straciło 1500 osób, uratowało się 700, które parowiec "Carpathia" przywiózł do Nowego Jorku. Gdy wieść o katastrofie "Titanica" doszła do armatora statku – firmy "White Star Line", wynajęła ona cztery holowniki, które wyruszyły na poszukiwanie ciał rozbitków. Po zawinięciu "Carpathii" do Nowego Jorku komisja Senatu USA badała katastrofę "Titanica", a później zrobiła to brytyjska komisja Izby Handlu.

Minęły 73. lata od katastrofy. Oceanograf Robert Ballard odkrył na dnie Atlantyku wrak "Titanica".

Katastrofa "Titanica" nie była największą katastrofą morską w dziejach ludzkości. Bywały o wiele większe, choć dotyczyły one przeważnie działań wojennych. W największej z nich zginęło sto tysięcy ludzi (XIII wiek). W czasach pokoju katastrofa "Titanica" jest na piątym miejscu pod względem ilości ofiar, jeśli chodzi o katastrofy na morzu. Jeśli uwzględnimy rzeki to zajmie ona szóste miejsce. Największa z katastrof morskich zdarzyła się całkiem niedawno, bo w latach osiemdziesiątych XX wieku, gdzie na wskutek pożaru na statku "Dona Paz" życie straciło ponad 4 tysiące osób.

Dlaczego katastrofa "Titanica" była i jest najbardziej znaną katastrofą wszech czasów? Wydaje mi się, że złożyły się na to jej dramatyzm i długość jej trwania.

"Titanic" tonął 2 godziny i 40 minut (inna wersja mówi o 2 godzinach i 20 minutach). To bardzo długo . Weźmy inne katastrofy. Siostrzany statek "Titanica", ten który został zbudowany po nim ze zmienioną nazwą na "Britannica" nie miał okazji, aby być liniowcem. Skierowano go do działań wojennych, został statkiem szpitalnym.  W swoim czwartym rejsie wpadł na minę na morzu Egejskim i zatonął po 55 minutach. Inne statki tonęły po kilku, kilkunastu minutach. W tamtych czasach ilość łodzi ratunkowych zależała od tonażu statków. Tylko ówczesne przepisy przeoczyły powstawanie takich olbrzymich jednostek jak "Titanic". Według obowiązujących przepisów "Titanic" miał o cztery łodzie ponad obowiązującą go normę. A poza tym łodzie ratunkowe miały służyć w wypadku katastrofy do przewożenia ludzi na inne statki. W tamtych czasach w ciągu doby na północnym Atlantyku przebywało do czterystu statków. Zakładano, że parę z nich na pewno znajdzie się blisko tonącej jednostki i będą przyjmować rozbitków. Może warto tutaj przytoczyć opinię świadka dwóch katastrof, jakie udało mu się przeżyć. Katastrofę "Titanica" i liniowca "Empress of Ireland", który w 1914 roku zatonął po ośmiu minutach. Był on palaczem na obu tych statkach. Uważał, że katastrofa "Titanica" była bardziej dramatyczna przez długość jej trwania.

Na początku niewiele osób na "Titanicu" wiedziało co tak naprawdę się stało i jakie są konsekwencje uderzenia statku w górę lodową. Dlatego też opuszczano niezapełnione łodzie ratunkowe. Chyba można powiedzieć, że załoga robiła co mogła, a kapitan popadł na początku w "psychiczny paraliż". Emocje pasażerów ewoluowały od niefrasobliwego, czy też zabawowego (rzucanie w siebie kawałkami lodu z góry lodowej, które oderwały się i spadły na pokład) do późniejszego zdenerwowania, przerażenia, paniki i grozy. Najmniej osób uratowało się z trzeciej klasy. A przyczyną tego było… zdrowie pasażerów statku. Chyba każdy oglądał film Jamesa Camerona "Titanic". Tam pokazana jest scena badania włosów pasażerów trzeciej klasy przed wejściem na pokład. Nie dziwię się reżyserowi, że zmienił rzeczywiste badanie. Bo ta scena z rozczesywaniem włosów jest dla każdego zrozumiała. Natomiast ta z rzeczywistości? Widz nie wiedziałby o co  tym wszystkim chodzi (poza lekarzami). Statki pływające do Stanów Zjednoczonych obowiązywały restrykcyjne przepisy emigracyjne, a wśród nich było badanie oczu pasażerów, czy nie cierpią oni na trachomę (bardzo zaraźliwa choroba oczu prowadząca do ślepoty). Osoba mająca taką chorobę nie była wpuszczana do Stanów Zjednoczonych. Dlatego w projektowaniu statków przewidziano jak najmniej przejść z trzeciej klasy do innych klas, aby uniknąć ewentualnego zarażenia pasażerów tą zaraźliwą chorobą.

Wszyscy ludzie na "Titanicu" mieli nadzieję. Czekali na pojawienie się jakiegoś statku. I taki statek zobaczyli (a raczej jego światła), który przepływał niedaleko "Titanica". Wypuszczono race, nadawano sygnały lampą, jednak statek nie odezwał się. Odpłynął. Pasażerowie wiedzieli jak wiele jednostek pływa po Atlantyku i to, że "Titanic" ma radio, czyli może połączyć się z innymi statkami. Dlatego mogli mieć nadzieję, że inny statek dowie się o ich tragedii i przypłynie im na pomoc. Tak się jednak nie stało. W miarę upływu czasu nadzieja gasła, zostało im czekanie na pewną śmierć, było to okropne, czekanie na nieuchronny koniec.

Pod tym dramatem ogółu ludzi na statku mamy jeszcze dramaty poszczególnych osób. Rozdzielane były rodziny, bo najpierw do szalup ładowane były kobiety i dzieci. Ta zasada była bezwzględnie stosowana przez jednego oficera, natomiast drugi oficer , który kierował opuszczaniem szalup, gdy nie było kobiet i dzieci dopełniał je oczekującymi mężczyznami. Niektóre z kobiet nie chciały opuszczać swoich mężów i zostały razem z nimi na zawsze. Symbolem tego zachowania była para państwa Straussów.

Pod pokładem pracowali mechanicy. To grupa osób, o której się najmniej pisze, a to właśnie im zawdzięczało się to, że "Titanic" utrzymał się tak długo na powierzchni. A na pokładzie grała orkiestra. Grająca orkiestra miała zapobiec panice na statku. I tak ci muzycy grali aż do samego końca.

Katastrofa "Titanica" jest bardzo dobrze udokumentowana. Komisja senatu USA prowadziła swoje dochodzenie, następnie drugie śledztwo prowadziła Brytyjska Izba Handlu. Komisja amerykańska prowadziła dochodzenie dlatego, że statek był amerykańską własnością. "White Star Line" należała do koncernu JP Morgana, znanego amerykańskiego finansisty.

A tak pisał o tej historii reżyser filmowego "Titanica" – James Cameron:

"Dzisiaj, po osiemdziesięciu pięciu latach, "Titanic" wciąż pobudza naszą wyobraźnię, bo jego historia jest jak wielka powieść, która zdarzyła się naprawdę. Nikt nie mógłby jej lepiej napisać… przeciwstawienie biednych i bogatych, role płci zachowane aż do śmierci ("kobiety pierwsze"), stoicyzm i szlachetność minionej ery, wspaniałość ogromnego statku porównywalna jedynie do szaleństwa ludzi, którzy zapadli wraz z nim w ciemność. A ponad wszystko pouczenie: życie jest niepewne, przyszłość jest niewiadomą… to co niemożliwe, jest możliwe."

Historia "Titanica stała się legendą. Jak w każdej legendzie występują w niej postacie, których nie było, tak jak nowe zdarzenia.

 

Ten pies to nowofunland. Zdjęcie zrobione w 1915 roku. Jedną z tych legend jest historia psa o imieniu Rigel. O niej można przeczytać na stronie: www.williammurdoch.net/articles_09_Murdochs_herioc_dog_Rigel.html

 

KOMENTARZE

  • Byli tam tez i Polacy
    Pierwszy, dziewiczy rejs Titanica największego wówczas parowego statku pasażerskiego na świecie, miał być dla wielu niezapomnianym przeżyciem. Wśród ponad 2 tysięcy pasażerów i 892 członków załogi, największą grupą byli oczywiście Brytyjczycy. Stanowili oni również prawie 100 proc. pasażerów najlepszej, pierwszej klasy. Najczęściej występującym nazwiskiem wśród pasażerów o brytyjskim rodowodzie jest Fortune - „nomen omen” – los, fortuna. W drugiej klasie można już znaleźć nazwiska brzmiące z francuska jak La Roche czy Mallete, żydowskie jak Peruschitz czy Hickman lub nawet włoskie Portaluppi. W obydwu tych klasach nie ma nazwisk wskazujących na słowiański rodwód. Nie brakuje ich za to w klasie trzeciej. Wśród pasażerów byli Sadowicz, Słodkowski (obaj zginęli) i Trembecki który przeżył katastrofę. Wszyscy oni z pewnością mieli polskie korzenie, ale byli obywatelami....Zjednoczonego Królestwa. Rodzina Orzeszkiewicz: Łukasz, Maria i Jerzy albo Stefan Pawłowicz to bez wątpienia Polacy. Wszyscy zginęli. Wśród innych grup narodowościowych sporo było Skandynawów. Aż 14 pasażerów o nazwisko Anderson zaokrętowało się w Southampton. Przężyły tylko dwie kobiety o imieniu Erna i Carla, nawiasem mówiąc niespokrewnione.

    Czytaj wiecej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/sadowicz_slodkowski_trembecki_8211_polacy_ktorzy_zgineli_na_10460.html
  • czy aby na pewno..
    warto obejrzeć dołączony film..

    https://tajemnice.robertbrzoza.pl/banksterka/to-nie-titanic-zatonal-ciag-dalszy-dziwnej-katastrofy/
  • PROŚBA DO P.T. AUTORA
    Proszę o informacje - jaka to była najwieksza katastrofa w dziejach, w której miało zginąć tak wiele osób? Ta z XIII-go wieku?
    ==========
    Bywały o wiele większe, choć dotyczyły one przeważnie działań wojennych. W największej z nich zginęło sto tysięcy ludzi (XIII wiek).
  • @Husky 20:54:06
    Historia "Titanica" jest bardzo skomplikowana. Bo wiele w niej różnych przekłamań. Do tej pory nie zajmowałam się pasażerami według narodowości. Jeśli dobrze pamiętam, to na nim nie było żadnego Polaka narodowości polskiej. Czyli może to się wpisywać w przytoczony przez Ciebie komentarz.
    Do tej pory nie jest znana i chyba nigdy nie będzie faktyczna ilość osób uratowanych i zaginionych. Dlatego przyjmuje się ogólnie, że zginęło 1500 osób, a zostało uratowanych 700.
  • @leoparda 22:19:13
    //Historia "Titanica" jest bardzo skomplikowana.//

    A tą górę lodową nie podrzucili przypadkiem żydzi 8-)))))
    Muszę zasięgnąć języka u "portalowych znawców" tej tematyki, czy aby coś im wiadomo 8-)))
    Czekam na komentarz ninanonimowa
    5+
    Pozdr.
  • @fabi 21:36:41
    Odnośnie strony z linkiem: Na "Titanicu" nie zginęło jak pisze autor "ponad 2 tysiące osób zginęło", ale 1500. Taką liczbę podaje się, bowiem nie jest możliwe ustalenie dokładnej liczby ofiar.

    Autor pisze, że jedna familia postanowiła stworzyć "najnowocześniejszy wycieczkowiec" świata. "Titanic" nie był wycieczkowcem, ale liniowcem. Koncern JP Morgana był właścicielem firmy "White Star Line", a ten armator miał wcześniej zbudowaną jednostkę "Olympica", którego siostrzaną jednostką był "Titanic", a następnie "Britannic".

    Faktem jest, że powstała powieść opisująca katastrofę statku "Titan", który zderzył się z gorą lodową.

    Postać JP Morgana jest bardzo niejednoznaczna. Zarzuca mu się wiele delikatnie mówiąc nieprawidłowości. Jego postępowanie w dojściu do majątku jest wątpliwe. Zarzuca mu się wywołanie kryzysu w USA dla własnych korzyści. Czytałam też o nim też opinię, że wśród rekinów biznesu tamtej epoki był uczciwym człowiekiem.

    Zaplanowanie katastrofy "Titanica" mnie nie przekonywuje. Bo jest w tym za dużo wątpliwości i przypadków. JP Morgan planuje zamach na statek, gdzie winowajczynią ma być góra lodowa. "Titanic" ma płynąć określonym kursem. A kapitan Smith koryguje ten kurs "Titanica", aby nie wpaść na górę lodową. Mogli na nią nie trafić.

    Obserwatorzy na bocianim gnieździe na wszystkich statkach "White Star Line" byli specjalnie dobranym marynarzami pod względem spostrzegawczości i bardzo dobrego wzroku. Inne linie oceaniczne nie miały takiego stanowiska na swoich statkach. Górę lodową widać z odległości paru mil. To wystarczyłoby, aby statek bezpiecznie przeszedł obok niej. Ktoś powie, że mogli zostać przekupieni, aby jej nie widzieć, może grożono im i ich rodzinom itd. Istnieje teoria, że owa góra lodowa (niebieska, czyli bardzo trudna do wypatrzenia) była nie do zauważenia, bowiem natrafiono na morzu na zjawisko mirażu.

    JP Morgan nie mógł wiedzieć na pewno, że panowie Astor, Guggenheim, Strauss dobrowolnie pójdą na dno. Nie można zakładać, że w ekstremalnych sytuacjach zachowanie człowieka będzie przewidywalne. Poza tym, jeśli ci panowie wiedzieli co zamierza Morgan i przewidywali, że będzie to zagrożeniem dla ich ojczyzny to na pewno znaleźliby się w szalupach ratunkowych. JP Morgan nie mógł przewidzieć, że żona pana Straussa zostanie wraz z nim.

    Teorię, jakoby zamieniono "Olympica" na "Titanica" obaliło odkrycie wraku "Titanica" przez Boba Ballarda. Tam na dnie były numery statku jakie nadała stocznia "Titanikowi". Poza tym te dwa statki nie były takie same jeśli chodzi o układ pomieszczeń. Pokłady A i B na obu statkach były zupełnie inne. Na Titanicu ten pierwszy był w połowie zakryty.

    Następna sprawa. JP Morgan był uważany za najbogatszego człowieka Stanów Zjednoczonych. Firma "White Star Line" była jedną z wielu jego spółek. "White Star Line" miała całą flotę liniowców. Niektóre z nich tonęły i jakoś firma nie upadała. A tutaj mamy trzy liniowce: Olympic, Titanic i Gigantic. Jesli koncern JP Morgana stoi na skraju bankructwa jak mówi autor tego filmiku to co co robi Morgan jak zatonał "Titanic"? Pakuje pieniądze w budowę "Gigantica"? Przecież to nielogiczne. Poza tym odszkodowania nie dostaje się z dnia na dzień.

    "Titanic" jest już marką. Ta marka mimo upływu lat jest wysoko notowana w ludzkiej świadomości. Wiele osób chce na tym zbić jakiś kapitał.
  • @Husky 22:30:18
    :)))))))
    A tak naprawdę to ta historia jest bardzo skomplikowana. Choćby ta góra lodowa. Tej klasy obserwatorzy jacy byli na "Titanicu" powinni ją od razu zobaczyć, choćby nawet była niebieska. Brytyjski historyk i pasjonat Titanica Tim Maltin ma inną teorię na ten temat. Uważa on, że przyczyną niedostrzeżenia góry lodowej przez obserwatorów było zjawisko fatamorgany. 14 kwietnia 1912 roku wszyscy zauważyli, że w ciągu paru godzin temperatura bardzo się obniżyła, o kilkanaście stopni. Zrobiło się bardzo zimno, było około zera stopni C. Nie było zupełnie wiatru, powietrze było wyjątkowo przejrzyste, gwiazdy migotały niezwykle intensywnie. Poniższy rysunek przedstawia dlaczego nastąpiły takie warunki atmosferyczne.

    http://2.bp.blogspot.com/-T37WObnMrJ0/UP5ZN8mJAII/AAAAAAAAB2U/ZwWnbDdgd-M/s1600/mirage-ostateczny.jpg

    Takie warunki mogły doprowadzić do powstania mirażu (fatamorgany). Wtedy obiekty wydają się większe niż w rzeczywistości, pojawia się fałszywy horyzont i dziwna mgła nad prawdziwym horyzontem.

    Czy to potwierdza różne dziwne rzeczy, jakie działy się na pokładzie Titanica i statku Californian, który był niedaleko, ale nie przyszedł Titanikowi z pomocą? Wydaje mi się, że tak. Obserwatorzy na bocianim gnieździe Titanica mówili o dziwnej mgle nad horyzontem. Ja ją wyobrażam sobie tak.

    http://1.bp.blogspot.com/-u6z1tWTGzMM/UP6R-6You4I/AAAAAAAAB4s/HEPSF6MZues/s1600/miraz-mgla-ostateczny.jpg

    Góra lodowa schowana jest pod sztucznym horyzontem. Wiemy, że była to tak zwana niebieska góra, bowiem niedawno zrobiła fikołka do wody.

    http://3.bp.blogspot.com/-4GWrOmv51J0/UP6SjHP1asI/AAAAAAAAB40/Io8k4orTgyU/s1600/miraz-mgla-gora-nieb.png
    Tak widzimy teraz tę górę lodową z Titanica. Nie widać jej. Jak podpłynie bliżej to nam się objawi.

    http://1.bp.blogspot.com/-u6z1tWTGzMM/UP6R-6You4I/AAAAAAAAB4s/HEPSF6MZues/s1600/miraz-mgla-ostateczny.jpg
  • @Eugeniusz Sendecki 22:15:29
    Mongolska flota, która chciała opanować Japonię w 1274 i 1281 roku. Tajfuny zniszczyły tę flotę i stąd nazwa "Boski wiatr" czyli kamikadze.
  • @leoparda 22:54:38
    Na zatopionym statku znaleziono podobno numer 400, podczas kiedy Titanic miał numer 401
  • @Jan Paweł 09:42:52
    Jest na odwrót. Teoria zamiany statków jest autorstwa Robina Gardinera i Dana Van Der Vata. "RMS Olympic" po zderzeniu z "HMS Hawke" był uszkodzony i wtedy postanowiono jakoby przemianować "Olympica" na "Titanica". Ten fałszywy statek miał ulec katastrofie po zderzeniu z górą lodową, aby wyłudzić odszkodowanie. Teoria została obalona po znalezieniu wraku "Titanica". "Titanic" w budowie miał numer 401 i tym numerem były oznaczone jego części. Na częściach wraku są właśnie takie numery. "RMS Olympic" miał numer 400.
  • @leoparda 16:35:46
    https://youtu.be/WS3UjPaZY8w

    Titanic został podobno zbudowany według wzorca opisanego w książce z końca 19 wieku, pod tytułem "Marności, lub Wrak Tytana" (Futility, or the Wreck of the Titan). Książka ukazała się na 14 lat przed zatonięciem Titanica i dziesięć lat przed rozpoczęciem budowy.

    Wideo mówi o tym że "w kwietniu 1912 roku, wszyscy oponenci wobec Rezerwy Federalnej zostali wyeliminowani. W grudniu 1913 roku, powstała Rezerwa Federalna, kontrolowana przez elity kabalistów bankowych, których ostatecznym celem jest zniewolenie ludzkości."

    Inna wersja sugeruje, że w sprawę zaangażowani są jezuici .

    Kolejny wersja spisku sugeruje, że JP Morgan, finansista założyciel banku inwestycyjnego, który wciąż nosi jego imię, dopilnował, aby ci ludzie wsiedli na statek, a następnie zatopił go. Morgan miał swój udział w tworzeniu Rezerwy Federalnej, był właścicielem International Mercantile Marine, który był właścicielem White Star Line, której własnością był Titanic.

    http://capricorn.salon24.pl/706328,czy-to-rothschildowie-zatopili-titanica
  • @Husky 19:41:15
    Przeczytałam, pooglądałam. Jednak nie przemawia to do mnie, bo według mnie jest to naciągane. Co do niesamowitych przeczuć różnych katastrof to było ich wiele na świecie. Może co niektórzy ludzie mają swoisty dar? Autor książki "Futility, or the Wreck of the Titan" mówił, że do napisania tej książki skłoniła go wizja jaką miał podczas grypy z bardzo wysoką gorączką. Zobaczył w niej katastrofę statku, którą później opisał.

    Następna niesamowita historia:
    W kwietniu 1935 roku frachtowiec "Titanian" był na północnym Atlantyku. Nocną wachtę pełnił William Reevers. Wczorajszego dnia przeczytał książkę Robertsona "Futility". Podobno rozmyślał nad tą książką i nagle opanował go jakiś dziwny niepokój. Z przerażeniem uzmysłowił sobie, że urodził się w dniu 14 kwietnia 1912 roku, a w tym dniu Titanic uderzył w górę lodową. Zaczął dzwonić na alarm i dał całą wstecz. Kiedy statek się zatrzymał zobaczono przed dziobem górę lodową.

    W dniu 12 kwietnia 1912 roku William Stead był pasażerem Titanica. W 1892 roku opublikował powieść o zatonięciu statku, który uderzył w górę lodową. Stead był w tamtych czasach bardzo znaną i wpływową osobą, interesował się okultyzmem. Paru jasnowidzów mówiło mu, że "Titanic" zatonie.

    Wiele osób miało przeczucie, że "Titanic" zatonie, wiele osób odwołało swoje rezerwacje na ten rejs. Byli pasażerowie, którzy też coś przeczuwali i opuścili statek w kolejnych jego portach.

    Dlaczego nie wierzę w taki zamach? Bo za dużo w nim luk. Gdyby "Titanic" wpadł na jakąś podwodną minę, to byłoby to o wiele bardziej wiarygodne. A uderzenie w górę lodową? Tak jak pisałam we wcześniejszym komentarzu za dużo było niewiadomych, aby to się udało. A przecież jak planuje się jakiś zamach to po to, aby on był skuteczny. Można powiedzieć, że los dopomógł JP Morganowi w jego planach.
  • @leoparda 21:22:27
    Ja też nie wierze,
    ale wkleiłem kolejny głos w dyskusji
  • @Husky 21:43:18
    Dziękuję, przez to dyskusja jest ciekawsza :)
  • @leoparda 22:35:30
    John Jacob Astor IV. Najbogatszy pasażer Titanica

    http://www.forbes.pl/g/i.aspx/300/0/forbes/635962683533172781.jpg
    Ponad 120 lat temu przewidział powstanie telewizji, samolotów, broni atomowej, elektrycznych samochodów i Skype’a. Finansował eksperymenty Nikoli Tesli, jednego z największych wynalazców w historii. Wraz z kuzynem zbudował najbardziej luksusowy hotel świata – Waldorf-Astoria. Walczył w zwycięskiej wojnie o niepodległość Kuby. Był jednym z najbogatszych ludzi na Ziemi. Świat leżał u jego stóp. Aż w kwietniu 1912 wsiadł na pokład niezatapialnego Titanica

    Wsiedli na pokład we francuskim Cherbourgu wraz z kamerdynerem, pokojówką oraz pielęgniarką, która miała pomagać ciężarnej Madeleine. Zajęli kajuty C-62-64. Astor od początku rejsu był bardzo zainteresowany tym, jak działa statek i męczył kapitana o szczegóły.
    Gdy 14 kwietnia o 23:40 Titanic uderzył w górę lodową, Astorowie byli już w łóżkach. John powiedział żonie, że coś się wydarzało i że lepiej będzie, jak wstanie, i się ubierze. Sam, szykując się, cały czas zapewniał ją, żeby się nie martwiła, bo przecież Titanic nie może zatonąć. Po chwili wyszedł z kajuty, aby zobaczyć, co się stało, i porozmawiać z kapitanem. Po powrocie wciąż wydawał się spokojny, chociaż prawdopodobnie wiedział już, że zagrożenie jest poważne.
    Tymczasem pasażerowie pierwszej klasy powoli opuszczali już swoje kajuty. Astorowie również. Założyli kamizelki ratunkowe i zaczęli… ujeżdżać mechaniczne konie w siłowni. John rozciął jedną z dodatkowych kamizelek, żeby pokazać Madeleine, z czego są zrobione. Chociaż trwała już ewakuacja, wciąż zachowywał spokój. Obśmiał się na myśl, żeby przesiadać się z solidnego statku do małych łodzi ratunkowych. Uważał, że są one bardziej niebezpieczne od Titanica.
    Zmienił zdanie ok. 1:45, gdy kończono kompletować pasażerów do łodzi nr 4. Pomógł żonie, pokojówce i pielęgniarce wejść na pokład. Zapytał, czy może do nich dołączyć ze względu na stan Madeleine. Dostał odpowiedź, że mężczyźni będą wpuszczeni po kobietach i dzieciach. Zapytał o numer łodzi. Gdy została ona opuszczona, Astor stał samotnie i patrzył się na ludzi, którzy próbowali w panice się ratować.

    Po raz ostatni Astor był widziany, jak na uboczu palił papierosa z dziennikarzem, Jacquesem Futrellem. Świadkowie zapamiętali, że byli spokojni i sprawiali wrażenie pogodzonych z nadchodzącą śmiercią. O 2:20 statek znalazł się pod wodą.
    Ciało Astora zidentyfikowano po inicjałach na ubraniu. Większość fortuny odziedziczył jego syn Vincent. W 1918 roku zajął dwunaste miejsce na pierwszej w historii liście najbogatszych Amerykanów „Forbesa”.
    Hotel Waldorf-Astoria w połowie XX wieku przejął Conrad Hilton. W 2014 roku grupa Hilton Worldwide sprzedała go chińskiej grupie ubezpieczeniowej.
    Cztery lata po katastrofie Titanica odcięty od finansowania Nikola Tesla zbankrutował. Mimo swojego geniuszu zmarł w biedzie i samotności.
    Dziś jego imię nosi światowy lider w produkcji samochodów elektrycznych – firma Tesla Motors. Jej szef Elon Musk, który planuje wysłać ludzi na Marsa, wciela w życie futurystyczne wizje, które Tesla i Astor widzieli w snach.
  • @Husky 23:33:22
    wiecej :
    http://www.forbes.pl/john-jacob-astor-iv-najbogatszy-pasazer-titanica,artykuly,204097,1,3.html
  • @Husky 23:33:22
    Dziękuję za ciekawy komentarz. Jakoś do tej pory nie za bardzo interesowały mnie życiorysy tych sławnych osób z "Titanica". Z tego co pamiętam (nie mogę przytoczyć cytatu z książki, bo jestem poza domem) to z tym wojowaniem trochę było inaczej. Uczestniczył on chyba w jednej potyczce, stał na czele pułku, który sam stworzył i opłacił i z tego tytułu bardzo lubił, aby zwracano się do niego "panie pułkowniku".
    Astor sam był utalentowanym wynalazcą i miał parę patentów. Ponieważ jak piszesz przewidział Skype to muszę się tym zając w najbliższym czasie :)
    Astor podał żonie rękawiczki do łodzi ratunkowej, aby nie zmarzła. Ich małżeństwo było szokiem dla ówczesnej społeczności. Dlatego para wybrała się w podróż po Europie i Egipcie, aby wyciszyć emocje. A po powrocie odzyskać dawną pozycje towarzyską. Gdyby nie ten towarzyski ostracyzm to zostaliby i żyli. Przypuszcza się, że Astor zginął uderzony kominem "Titanica". Jego ciało wyłowił holownik posłany przez "White Star Line" do odszukania ciał z katastrofy "Titanica".
    Ostatnio natknęłam się na zdjęcie hotelu Astora. Okazało się, że najpierw były to dwa budynki:

    "Początkowo były to dwa hotele. Właścicielem pierwszego, 13-piętrowego, otwartego w 1893, był William Waldorf Astor. Drugi, 17-piętrowy, należał do jego kuzyna, Johna Jacoba Astora IV, i został otwarty w 1897. Następnie wybudowano przez Peacock Alley pasaż który połączył oba hotele w jeden - Waldorf-Astoria, i który stał się w owym czasie największym tego typu obiektem w świecie. W 1929 podjęto decyzję o wybudowaniu nowego hotelu. Na miejscu dotychczasowego hotelu Waldorf powstał Empire State Building, hotelu Astoria - obecny Waldorf-Astoria, również ówcześnie będący największym hotelem w świecie (47 pięter, 1413 pokoi)."

    W 1949 roku został zakupiony przez Hiltona.
  • @leoparda
    Ciągnąc linki dalej doszedłem do tego, że Olimpia była faktycznie zatopiona, a Titanic pływał do 1935 roku. Szło ponoć o to, by z mało przydatnej Olimpii, która została poważnie uszkodzona po kolizji z innym statkiem wyciągnąć ubezpieczenie.
    Dowodem na to jest ponoć, że każda część bliźniaczego, jak piszesz, statku, zatopionego na skutek kolizji z górą lodową ma nosić sygnaturę 400, a gdyby była Titanikiem to powinna nosić sygnaturę 401.

    Jakim człowiekiem był JP Morgan niech świadczy jeden z najsłynniejszych portretów tzw. psychologicznych, czyli obrazujących psyche portretowanego to zdjęcie wykonane przez sławnego Edwarda Steichena, gdzie dłoń spoczywająca na oparciu fotela zdaje się trzymać sztylet przygotowany do pchnięcia oglądającego zdjęcie widza.

    http://www.craigcamera.com/morgan.htm

    Pewną odmianę stanowi ten portret, gdzie oparcie fotela zamienia się...

    http://www.edgarlowen.com/j.p.-morgan-by-encke.jpg
  • @tadman 15:08:19
    Różnych zmyślonych opowieści na temat "Titanica" jest sporo. W serwisie do wklejania obrazków "Pinterest" mam parę tablic o "Titanicu". Oni powiadamiają mnie o nowych tablicach w ich serwisie na ten temat. Nie ma dnia, aby nie pojawiła się przynajmniej jedna. A w nich pełno przekłamań. Jednym z bardzo często się pojawiających jest jakieś domniemane zdjęcie wymyślonego psa Rigla.

    Tadmanie, tutaj nie masz racji co do "Olympica". Cieszył się on dużą popularnością. Przez cały czas swojej służby Olympic wykonał 257 rejsów atlantyckich i przewiózł 430 tysięcy pasażerów pokonując 1,8 miliona mil. Elementy jego wnętrza można spotkać w wielu miejscach w Anglii. Do czerwca 1913 roku był największym pływającym statkiem na świecie, pobił go niemiecki "SS (Steam Ship) Imperator".

    To szczątki "Titanica" o numerze 401 są na dnie Atlantyku. Każdy może powiedzieć co chce i nie musi to być zgodne z prawdą.

    Na portretach JP Morgan wygląda na bardzo pewnego siebie człowieka i bardzo stanowczego, a na tym pod linkiem mozna jeszcze dodać bezwzględność, nawet jakby nie miał tego noża.
  • @leoparda 16:31:29
    Widać, że nie słyszałaś o tej wersji, więc daję link
    https://www.youtube.com/watch?v=RjeO409Nez4
  • @tadman 19:27:58
    Wiesz, ja wierzę Bobowi Ballardowi, który odkrył wrak "Titanica" :)))
  • Zwierzęta z Titanica. Zapomniana strona katastrofy
    U progu XX wieku stylowo było podróżować z pupilem. Kiedy Titanic zatonął 15 kwietnia 1912 roku, życie stracili nie tylko ludzie, ale także ich zwierzęta. Z drugiej strony w prawie pustych szalupach często odpływały kanapowe psiaki otulone w ciepłe koce i siedzące wygodnie na kolanach swoich pań, podczas gdy na tonącym statku zostali ludzie bez szansy na ratunek…
    W poradniku podróżowania Alberta Allisa Hopkinsa z 1910 roku można poczytać o tym, jakie zasady obowiązywały damy i dżentelmenów, którzy wybierali się w rejs transatlantykiem oraz na jakie udogodnienia mogli liczyć podczas podróży. Najbogatsi i najbardziej wpływowi stanowili elitę towarzyską ówczesnego społeczeństwa. Trudno się dziwić, że ich psy również żyły jak pączki w maśle.
    Amerykański multimilioner John Jacob Astor podróżował ze swoim terierem Airedale o imieniu Kitty. Henry Sleeper Harper z nowojorskiej dynastii słynnych wydawców i jego żona – Myra nie rozstawali się z Pekińczykiem o imieniu Sun Yat-sen, nazwanym tak na cześć przywódcy i twórcy Kuomitangu, pierwszego prezydenta Republiki Chin.
    Z kolei bankier z Filadelfii, Robert W. Daniel, zabrał ze sobą w podróż czempiona rasy buldog francuski, którego wcześniej zakupił w Wielkiej Brytanii. Gamin de Pycombe, bo tak wabił się pies, w przeciwieństwie do swojego właściciela nie uratował się z katastrofy.
    Zakupiony we Florencji piesek salonowy o imieniu Frou Frou był pupilem 19-letniej Helen Bishop, która wracała z mężem z miesiąca miodowego, a pies rasy pomeranian (szpic miniaturowy) należał do Elizabeth Rothschild i jej męża Martina – nowojorskiego przedsiębiorcy. Ze szpicem miniaturowym podróżował również William Dulles – adwokat z Filadelfii. William Carter zabrał na pokład pupila rasy King Charles spaniel a Harry Anderson – chow-chowa.
    Cała kabina dla jednego psiaka
    Jak podaje Richard Davenport-Hines, autor książki „Voyagers of the Titanic. Passengers, Sailors, Shipbuilders, Aristocrats, and the Worlds They Came From”, psy pasażerów pierwszej klasy mogły liczyć nawet na własne kajuty. Nie wszyscy współpasażerowie byli zachwyceni towarzystwem kolonialnych dam i dżentelmenów – oraz ich pupilków – przyzwyczajonych do tego, że świat pada im do stóp.
    Hugh Brewster cytuje w pracy „Gilded Lives, Fatal Voyage” ostrą opinię pewnego Brytyjczyka płynącego Titanikiem, zawartą w liście do przyjaciela:Nieznośne, ostentacyjne Amerykanki. [Są] plagą każdego miejsca, jakie nawiedzą, a na statkach jeszcze gorszą, niż gdzie indziej. Wiele z nich nosi ze sobą małe psy, a mężów prowadza niczym oswojone jagnięta. […] Powinno się je umieszczać w haremie i tam trzymać


    http://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/04/15/zwierzeta-z-titanica-zapomniana-strona-katastrofy/
  • @Husky 08:10:18
    Dziękuję za komentarz o psiakach :))) Pisała o tym też blogerka NE
    http://poszukiwania.neon24.pl/post/94312,pechowy-rejs
  • @leoparda 09:59:27
    Pzypominam
    bo psy są mi bliskie 8-))))
  • @Husky 10:09:41
    Mnie też są :))) Po odejściu mojego kochanego psa, który był ze mną prawie 14 lat zrobiło się bardzo, a bardzo smutno i strasznie pusto. Jak ktoś powiedział, że lekarstwem na miłość jest miłość to postanowiłam tak zrobić, czyli pies ze schroniska. Musiałam kandydata wybrać przez Internet, bo nie dałabym rady chodzić po schronisku i patrzeć te smutne oczy, które proszą "weź mnie". Jak mi przyprowadzono psa, to okazało się, że mało co przypomina tego na zdjęciach. Była to rozpacz na czterech łapach. Oczywiście nie było mowy o odmowie zabrania psa. Dalej okazało się, że pies jest chory na serce. No to dostaje leki. Ile będzie żył, nie wiem. Jedno wiem, że żyje godnie.
  • @leoparda 12:31:27
    Ja też staram się żyć godnie, serce mam zdrowe a żyć będę tyle na ile mi Pan Bóg pozwoli 8-))))))
    Pozdr.
  • @Husky 14:06:54
    Psy mają mniej szczęścia :( Bo u nich chore serce, tego nie operują. U ludzi tak, wymieniają zastawki. Zresztą to jest trochę inaczej u psów. Mój pies ze względu na serce bierze lekarstwa na odwodnienie. U ludzi też tak jest. Czyli nie wychodzi trzy razy dziennie na spacer, ale do popołudnia trzeba biegać z nim na spacer co półtorej godziny. Nie każdy ma takie możliwości. A bez tego, to go nie ma. To miałam na myśli, że godnie żyje :))) Życzę wiele zdrowia :)))
  • Zatopić niezatapialnego
    Niektórzy twierdzą, że Titanic zatonął nie z powodu spisku, zemsty czy przesądów. Przyczyną zatonięcia ma być za to klątwa. Według niektórych przekazów, na pokładzie okrętu znajdowała się mumia egipskiej księżniczki Amen-Ra, która żyła 1500 lat przed Chrystusem. Miała ona być odkryta w Luksorze pod koniec lat 90. XIX wieku. Niedługo potem artefakt trafił do Londynu,ciągnąc za sobą pasmo nieszczęść i kosztował życie między innymi kilku z jego odkrywców. W stolicy Wielkiej Brytanii mumia została zakupiona przez milionera, który po tym, jak troje członków jego rodziny zostało rannych w wypadku drogowym, a dom został uszkodzony przez pożar, podarował zabytek Muzeum Brytyjskiemu. Tam ciąg niefortunnych zdarzeń był podobno kontyuowany. W ciągu 10 lat od odkrycia mumii, nieszczęście miało dotknąć w sumie 20 osób. W końcu muzeum zdecydowało się pozbyć ciała księżniczki. Nabywcą był amerykański archeolog, który za nic miał sobie aurę klątwy otaczającą mumię. 10 kwietnia 1912 roku księżniczka Amen-Ra trafiła na pokład Titanica. Cztery dni póżniej miała towarzyszyć 1500 pasażerom statku w ich ostatniej podróży. Inne wersje tej opowieści podają, że Amerykanin przekupił członków załogi, by zabrali go razem z zabytkiem w szalupie.

    W 1985 roku Charles Haas, przewodniczący Towarzystwa Historycznego Titanica uzyskał dostęp do wykazów tego, co znajdowało się w ładowni statku. W dokumentach mowa jest o wielu cennych przedmiotach, nie ma wśród nich jednak mumii. Podejrzany wydaje się także fakt, że imię rzekomej księżniczki jest w istocie imieniem egipskiego boga, stwórcy świata. Co ciekawe w British Museum znajduje się artefakt związany z kapłanką Amuna. Nie jest to mumia, lecz pełen sarkofag. Nie opuszczał on jednak murów tej instytucji. Podobno na pokładzie Titanica historia obciążonego klątwą artefaktu została przynajmniej raz opowiedziana przez cieszącego się wówczas dużą sławą filantropa i fantastę, Williama Thomasa Steada. Wiele wskazuje więc na to, że opowieść Steada, który zginął przygnieciony kominem Titanica, zaczęła po jego śmierci żyć własnym życiem.

    Czy katastrofa z kwietnia 1912 roku została przewidziana? Jasnowidzem musiał być autor książki "Futility, or the Wreck of the Titan" (Bezsilność albo wrak Tytana). Bo zbieżności między zatonięciem Titanika a wydaną w 1898 roku nowelą jest zbyt wiele. Fikcyjny okręt nie tylko nazywa się Tytan i tonie po zderzeniu z górą lodową na północnym Atlantyku. Prawdziwy Titanic był tylko nieznacznie większy niż książkowy. Szalupy na obu okrętach mogły w sumie pomieścić tylko połowę pasażerów. Zgadza się nawet miesiąc, w którym następuje katastrofa i odległość od brzegów Nowej Funlandii - 400 mil. Wyobraźnia czy zdolności przewidywania przyszłości zawiodły tylko jeśli chodzi o losy głównego bohatera, oficera marynarki, który ratuje się z katastrofy, chroniąc się na górze lodowej. Skąd autor noweli, Morgan Robertson, 14 lat przed zatonięciem Titanika znał tyle szczegółów? To pytanie chyba na zawsze pozostanie bez odpowiedzi.

    http://strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka/zatopic-niezatapialnego/jzcmr
  • @Husky 19:52:55
    Dziękuję za link. Na ten temat napisałam:
    http://legendtitanic.blogspot.com/2012/07/niesamowite-przeczucia-katastrofy.html
    Pozdrawiam :)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY